Członkowie największej słowackiej partii koalicyjnej, SDKÚ-DS, są oskarżani o partyjne kumoterstwo. Sami odrzucają jednak te oskarżenia i twierdzą, że dzięki nim państwo zaoszczędzi kilka milionów euro. Koalicyjni partnerzy żądają wyjaśnień.
Oskarżani o kumoterstwo są minister finansów Ivan Mikloš, szef Dyrekcji Podatkowej ( Daňové riaditeľstvo ) Miroslav Mikulčík, oraz szef lokalnych struktur SDKÚ w Nitrze - Ondrej Ščurka. Powodem jest umowa, jaką urząd kierowany przez Mikulčíka zawarł z firmą Nitra Invest, której właścicielem jest Ščurka. W kontrakcie o wartości ponad sześciu milionów euro Dyrekcja Podatkowa wynajęła od firmy Ščurki lokale dla swoich oddziałów w Koszycach. Nie zastosowano przy tym procedury przetargowej, lecz przeprowadzono jedynie rozpoznanie rynku.
Szef Dyrekcji Podatkowej broni swojej decyzji twierdząc, że nie naruszył ustawy o przetargach publicznych, a dzięki rozwiązaniu umowy z poprzednią firmą i podpisaniu kontraktu z Nitra Invest państwo zaoszczędzi ok. 700 tys. euro rocznie. Ani Mikloš, ani Mikulčík nie widzą powodu dla którego mieliby złożyć dymisje.
Po wczorajszym spotkaniu z nimi w obronę wzięła ich także premier Radičova, która stwierdziła, że uważa sprawę za zakończoną. Jednocześnie zażądała, aby Mikulčík umożliwił składanie tańszych ofert na wynajem budynków dla Dyrekcji Podatkowej w Koszycach. Zdaniem Radičovej, jeśli pojawi się oferta konkurencyjna wobec umowy zawartej z Nitrą Invest, zostanie ona wybrana.
Nieco inaczej patrzą na sprawę koalicyjni partnerzy SDKÚ. Dla szefa partii Most-Híd, Béli Bugára, wynajem budynków Dyrekcji Podatkowej od firmy Ščurka, nawet jeśli nie narusza ustawy, stwarza co najmniej wątpliwości natury etycznej. Lider partii Wolność i Solidarność (SaS), Richard Sulík wyraził natomiast nadzieję, że szefowa rządu zastosuje w sprawie Mikulčíka taką samą miarę, jak przy sprawie wynajmowania przez SaS pokojów na kancelarie poselskie w budynku należącym do partii. Radičova mówiła wówczas o nieprawidłowym wykorzystywaniu pieniędzy podatników.
Oburzony jest za to szef największej partii opozycyjnej – Robert Fico, który nazwał całą sprawę skandalem, a premier Radičovą – figurantką, działającą pod dyktando innych polityków SDKÚ.
Źródła: hnonline.sk / sme.sk / aktualne.sk